Historia radiofonii w Polsce: Prawie wolny rynek (1989-1994)

nie 01 wrz 2013 02:39

Autor: Krzysztof Sagan

Prawie_wolny_rynek

Przemiany, które zaszły w Polsce na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych pociągnęły za sobą również zmiany na rynku radiowym. Formalne przełamywanie monopolu Polskiego Radia – z uwagi na brak odpowiednich przepisów – było jednak bardzo powolne. 15 października 1990 roku podpisane zostało Porozumienie pomiędzy Kościołem Katolickim a Ministerstwem Łączności umożliwiające tworzenie stacji diecezjalnych. Wcześniej Minister Łączności wydał trzy pozwolenia na emisję programów radiowych na falach ultrakrótkich dla innych nadawców... i nastąpiła trwająca kilka lat przerwa. Ustawa precyzująca sposób przyznawania koncesji została uchwalona w grudniu 1992 roku, weszła w życie w marcu 1993 roku, a opisane w niej procedury spowodowały, że dopiero w 1994 roku wydane zostały pierwsze zezwolenia na nadawanie naziemne. Powolne tempo tych zmian nie oznaczało jednak ciszy w eterze – nie czekając na dostosowanie prawa pionierzy rozpoczęli próby swoich sił. Charakter tych prób był różny – od nieregularnych, które przypominały jeszcze czasy radia podziemnego do stałych, całodobowych emisji. Różna była również zawartość programowa nowych stacji – jedni stawiali na muzykę, co stanowiło nowość na polskim rynku, inni na słowo, tworząc nieco „lżejszą” wersję programu Polskiego Radia. Nie wszyscy słuchacze byli na takie zmiany gotowi. Marek Niedźwiecki w roku 1990 dla tygodnika „Antena” powiedział: „Obie stacje – mówimy tu o Radiu Zet i Radiu „Solidarność” – gubi nieudolność. Nie wystarczy do radia wejść z dobrą płytą. Nie można puścić płyty w całości i nie podać podstawowych informacji o wykonawcy i o tym gdzie płyta została nagrana. [...] Włączyłem Radio Zet o godzinie piątej rano, usłyszałem muzykę z filmu „Dirty Dancing” – i wyłączyłem. To nie ta pora. Szczególnie radio muzyczne musi mieć kogoś, kto się na tym zna”. W podobnym tonie wypowiedział się Wojciech Mann: „Na razie dostaję szału, gdy słucham 60 minut muzyki non stop. Tego się nie robi nawet w Ameryce, gdzie ostatnio redukuje się rolę prezenterów do minimum”.

Na jesieni 1989 roku w chojnickim eterze pojawiło się Radio Weekend. Nazwa pochodziła od tego, że jego założyciele mieli czas na swoją pasję jedynie w piątki popołudniu i soboty. Słuchacze spragnieni byli nowości. „Powiedzieliśmy słuchaczom, że jeśli nas słuchają, to żeby gasili i zapalali światło w mieszkaniu” – wspomina Wojciech Miller, współzałożyciel radia, w wywiadzie na stronie erdman.chojnice.pl – „Pojechaliśmy na osiedla 700-lecia i Hallera. W pewnym momencie byłem przerażony, jak w wielu blokach migają lampy”. Podobny charakter miały stacje Studio „A” i Studio „B” w Legnicy. Na listopad 1989 roku przypada też odrodzenie radiofonii katolickiej w Polsce. Stało się to niemal dokładnie 51 lat po próbach ojca Maksymiliana Kolbego w oddalonej o 60 kilometrów od Niepokalanowa wsi Zbrosza Duża nieopodal Grójca. Założycielem rozgłośni był ksiądz Czesław Sadłowski, niepokorny wobec władzy ludowej kapłan, karany za nielegalne zgromadzenia i nielegalne wyświetlanie filmów, który w roku 1972 wywalczył zgodę na budowę tamtejszej świątyni. Jak podaje Grzegorz Łeszczyński w artykule „Kapłan niezłomny. Ks. Czesław Sadłowski” opublikowanym w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej nr 10 (93) z października 1998 roku, z wykorzystaniem radia dla potrzeb Kościoła lokalnego proboszcz ze Zbroszy spotkał się po raz pierwszy podczas pobytu na Białorusi na wiosnę 1989 roku. Środki na zakup sprzętu zgromadził z opłat wnoszonych przez bywalców przykościelnej bezalkoholowej dyskoteki. Ideą radia ksiądz Sadłowski zaraził również innych – na przełomie 1989 i 1990 roku nadawanie rozpoczął ksiądz Tadeusz Łakomiec, proboszcz powstającej parafii Matki Bożej Dobrej Rady w warszawskim Miedzeszynie. Początkowo w eterze można było usłyszeć transmisje nabożeństw oraz pogadanki ewangelizacyjne, pomysł na rozbudowę programu przyszedł później, gdy w 1991 roku Katolickie Radio Warszawa – bo taką ostatecznie przyjęło nazwę – stało się już legalnym radiem diecezjalnym. Stacja miała charakter autorski. „Moja intencja i wizja radia katolickiego opierała się na świadomości księdza z 20-letnim już stażem.” – wspomina ksiądz Łakomiec w rozmowie z Jerzym Figarskim, autorem książki „Katolickie Radio Warszawa w Miedzeszynie 1991-1996” – „Wiedziałem, co ludziom – to znaczy słuchaczom – trzeba przekazywać drogą radiową. [...] Jeśli mówiło się o duszy radia – to widocznie zestaw pozycji programowych i cykliczne audycje trafiały w zapotrzebowanie słuchaczy. Widocznie trafiały do ich dusz. Tak było przecież ze stałymi audycjami modlitewnymi, z audycjami typu „Nie jesteś sam...”, z katechezami, no i z charakterem muzyki, którą nadawaliśmy”. Radio w tej formie istniało do roku 1996.

W roku 1990 ruszyły kolejne rozgłośnie skierowane do niewielkich społeczności – w lutym Radio Opatów, w marcu Radio Alex w Zakopanem, w kwietniu Radio Kormoran w Węgorzewie, we wrześniu studenckie Radio Afera w Poznaniu, w listopadzie Radio Legnica i działające przy Miejskim Ośrodku Kultury Radio Jelenia Góra. Tak o tym ostatnim mówił „Nowinom Jeleniogórskim” z 24 czerwca 1992 roku jego szef Wojciech Hobgarski: „Radio w momencie powstania miało spełniać dwie funkcje. Po pierwsze miało być dodatkowym instrumentem pracy instruktorów MOK-u, a więc instrumentem służącym upowszechnianiu muzyki, literatury – wszystkich siedmiu sztuk. Druga funkcja – to sekcja zainteresowań domu kultury, do której przychodzą młodzi, zdolni ludzie bawić się w radio. [...] W nowej naszej koncepcji radio ma być codziennym tytułem, codzienną gazetą”. Zazwyczaj to sami nadawcy wybierali sobie miejsce na skali, w którym pojawi się ich stacja. Inaczej postąpił założyciel Radia Alex, który wystąpił o zgodę na dzielenie częstotliwości z Polskim Radiem – program miał startować o północy, gdy zakończą się audycje z Warszawy. „Właściciel mówił, że górale w nocy i tak nie śpią” – wspominała Filomena Grodzicka. I jedyną w historii taką zgodę otrzymał – audycje nadawane były z nadajnika Programu IV. Później częstotliwość Czwórki przypadła Radiu Kraków, a Alex przeniósł się na własną.

To jednak nie pionierzy z małych miast, a dwie stacje z Warszawy i jedna z Krakowa, które otrzymały pozwolenia Ministra Łączności, odegrały największą rolę w dalszym rozwoju radiofonii w Polsce. Krakowska Fundacja Komunikacji Społecznej pod przewodnictwem Stanisława Tyczyńskiego pierwszy wniosek złożyła już w listopadzie 1989 roku. Wówczas został on odrzucony. Drugie podejście zakładało nie emisję własnego programu, a retransmisję – jak w przypadku włoskiej telewizji Rai Uno w Krakowie i rosyjskiego ORT 1 w Warszawie – programu francuskiego FUN Radia. Tym razem zezwolenie zostało wydane. Fundacja otrzymała częstotliwość 70,06 MHz i 15 stycznia 1990 roku w południe w Chorągwicy pod Krakowem uruchomiła nadajnik Radia Małopolska FUN. Wspólny z Polskim Radiem obiekt nadawczy zapewniał odbiór nowej stacji od Śląska po Podkarpacie i od Ziemi Świętokrzyskiej po południowe krańce Małopolski. Program lokalny ze studia na Kopcu Kościuszki po raz pierwszy nadany został ponad pół roku później – testowo 24, a oficjalnie 25 sierpnia. Początkowo były to jedynie cogodzinne serwisy informacyjne odczytywane za kwadrans pełna. Pierwszą audycję muzyczną stacja nadała 1 września, a pierwszy „poranek” 25 września 1990 roku. W październiku nazwa została zmieniona na RMF, a dwa lata później dodano do niej człon FM. W 1994 roku stacja otrzymała koncesję na nadawanie w całej Polsce. W Warszawie historia komercyjnej radiofonii zaczęła się dość podobnie – 2 maja 1990 roku na częstotliwości 89,8 MHz pojawiło się nadawane w języku francuskim i polskim Radio France Internationale. Emisja trwała do 8 maja, kiedy to podpisane zostało porozumienie pomiędzy RFI a ekipą obchodzącej pierwsze urodziny „Gazety Wyborczej”. Na jego mocy Francuzi mieli dostarczyć sprzęt i zapewnić szkolenia dziennikarzy i techników. Jak informował Głos Pomorza, już wtedy ustalona została też nazwa nowej rozgłośni – Radio Gazeta. Pisana sylabami – GA-ZET-A – doprowadziła do stworzenia popularnego skrótu – Radio Zet – który jeszcze przed wyborami prezydenckimi w 1990 roku zastąpił pełną nazwę i obowiązuje do dziś. Emisję własnego programu stacja rozpoczęła 29 września 1990 roku. Sygnał nadawany był przez całą dobę w wersji stereofonicznej na częstotliwości 67,0 MHz. Antena nadawcza znajdowała się na budynku Hotelu Marriott, a siedziba przy ulicy Nowy Świat. Początkowo nocą czas zapełniała zapowiedziana w maju retransmisja RFI. Od początku radio działało w znanym w Ameryce systemie didżejskim, gdzie jedna osoba decydowała o tym jaką muzykę zagrać, realizowała program i odzywała się na antenie. Była to ekipa bez doświadczenia radiowego – najczęściej studenci do 25 roku życia. W programie duży procent zajmowała muzyka, ale jak w numerze 43 tygodnika „Antena” z 1990 roku zapewniał założyciel – „Jeśli jest to wyjątkowe wydarzenie, jesteśmy w stanie mówić o nim przez cały dzień, a wtedy muzyka może zająć jeden procent, a 99 procent wiadomości i publicystyka”. Podkreślał też, że dziennikarze stacji nie czekają na tłumaczenie depesz AFP i Reutera, a robią to sami i podają na antenie wcześniej niż konkurencja. W 1992 roku Radio Zet przeniosło się na ulicę Piękną, a dziewięć lat później na Żurawią. Od 1994 roku jest rozgłośnią ogólnopolską. Trzecia z legalnych rozgłośni miała już inny rodowód – korzeni Radia S nie należy szukać w radiofonii zagranicznej, a w podziemnym Radiu Solidarność. Choć nadawanie stałego programu w języku polskim rozpoczęło jeszcze przed RMF-em i Zetką – najprawdopodobniej było to 26 maja 1990 roku, choć są źródła wskazujące daty 22 maja, 2 czerwca i 18 czerwca – to nie zaistniało tak silnie w świadomości społecznej. Zdarzyło się nawet, że zostało pominięte w opublikowanym w prasie artykule poświęconym prywatnej radiofonii w Warszawie. W pierwszym okresie działalności stacja emitowała swój program – tak jak Polskiego Radio – z systemu UKF na długofalowym maszcie w Raszynie. Emisja na częstotliwości 73,2 MHz była monofoniczna, a jej zasięg szacowano na 60 kilometrów. Radio zaczynało nadawanie o godzinie 13:00 i obecne było w eterze przez 13 godzin. „Funkcjonujemy na zasadzie rozgłośni prywatnej” – mówił tygodnikowi „Antena” nr 31/1990 Jerzy Farner, dyrektor programowy – „Nie jesteśmy niczyją tubą i mimo nazwy „Solidarność” nie podlegamy ani związkowi, ani żadnej innej partii. Nazwę utrzymaliśmy ze względów historycznych”. Wówczas nie było też stałej ramówki – od godziny 13:00 do 19:30 na antenie przeważały informacje, krótkie formy reporterskie, powieść w odcinkach. Wieczór wypełniała muzyka i kontakt ze słuchaczem. Od północy trwało dwugodzinne pasmo dla pracujących w nocy. Po czterech miesiącach – od 1 października 1990 roku – radio nadawało już przez całą dobę, choć nadal w wersji monofonicznej. Nowy podział na pasma zakładał informacyjny poranek i popołudniówkę, południową debatę oraz wieczorny blok muzyczny i nocne audycje z udziałem słuchaczy i zaproszonych gości. „Nasz słuchacz nie akceptuje zachodniego sposobu prowadzenia programu w stylu dyskdżokejowym” – dodaje w „Antenie” nr 45/1990 Jerzy Farner – „Program w spokojnym tonie prowadzi gospodarz”. Pierwsza siedziba mieściła się w budynku Polskiego Związku Niewidomych przy ulicy Konwiktorskiej. Kolejne zmiany zaszły w czerwcu 1992 roku. Dotyczyły one zarówno nazwy – zamiast Radia S grało już Radio Eska – jak i profilu. Miało to być radio lokalne, komercyjne i popularne, prezentujące lekką, nieagresywną muzykę i konkretne informacje. Zmienił się też sposób prowadzenia audycji – „Radio pracuje w systemie didżejskim” – mówił Gazecie Stołecznej z 8 października 1992 roku dyrektor programowy Jacek Sobala – „ta sama osoba prowadzi program, wybiera i puszcza piosenki, odbiera telefony od słuchaczy, czyta serwisy miejskie, podaje bieżące informacje”. W tym czasie stacja nadaje już z nowego studia przy Al. Jerozolimskich i z nowego obiektu – komina elektrowni Kawęczyn. W kolejnych latach Eska uruchomiła swoje filie w Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście. W pierwszym procesie koncesyjnym w 1994 roku nie otrzymała koncesji ogólnopolskiej, o którą się ubiegała. W 1998 roku rozpoczął się proces tworzenia skierowanej do młodych słuchaczy sieci, która niemal w całości nadaje wspólny program.

Rok 1990 był również ważny dla Polskiego Radia. 1 lipca zniknęły okienka lokalne z anteny Programu 2, a rozgłośnie regionalne przeniosły się na częstotliwości UKF zajmowane przez Program 4. Tym samym na zaplanowanej pierwotnie jako monofoniczna i ogólnokrajowa sieci w skali kraju emitowane było siedemnaście różnych programów. Czas nadawania audycji przygotowanych lokalnie wydłużony został z czterech do dwunastu godzin – można ich było słuchać w godzinach 5:00-8:50 i 16:00-24:00. Pozostały czas wypełniał Program 4, który w pełnym wymiarze godzin był nadal obecny na falach średnich. Decyzja ta miała na celu wzmocnienie środowisk lokalnych w obliczu postępującej decentralizacji życia społecznego oraz wyrównanie szans w starciu z tworzącymi się lokalnymi stacjami komercyjnymi.

Nadawanie w roku 1990 programów stacji zagranicznych w polskim eterze nie było jedynym takim przypadkiem w historii. 3 kwietnia podpisane zostało porozumienie pomiędzy Polskim Radiem a BBC na mocy którego Program 4 retransmitował codzienną audycję informacyjno-publicystyczną przygotowywaną przez Sekcję Polską. Z czasem „Reflektorem po świecie” przejęły rozgłośnie regionalne PR, a na początku XXI wieku „Reflektor” – wraz z innymi audycjami BBC Polska – gościł w warszawskim Radiu Jutrzenka. Czwórka od 1 czerwca 1991 roku nadawała też program Radia Wolna Europa, które po uchwaleniu ustawy o radiofonii i telewizji bezskutecznie ubiegało się o własną sieć nadawczą. Retransmisja była prowadzona do roku 1994. Polscy nadawcy nie zapomnieli też o Głosie Ameryki – od 1992 do 1995 roku audycje zza Oceanu osiągalne były na częstotliwości programu miejskiego Radia Wrocław. Również we Wrocławiu już w roku 1991 można było usłyszeć brytyjskie Radio Sky – było to uzupełnienie programu Radia Frank. Na tego samego nadawcę w 1993 roku zdecydowało się jeleniogórskie Muzyczne Radio – angielska stacja była nadawana od 22 do 8. W tym samym czasie antenę warszawskiego Radia Mozart nocą opanowywało France Musique i francuskie Radio Hector. W 1998 roku Radio RMS FM z Piły nadawało m.in. BBC, kilkukrotnie w historii nadawcy wykorzystywali też fonię telewizyjnego programu MTV. Tak jak RWE na początku lat dziewięćdziesiątych, tak BBC dziesięć lat później starało się uzyskać polską koncesję. Udało się to w roku 2005, jednak jeszcze przed startem stacja wycofała się z Polski. Kolejne spotkanie z programem zagranicznego nadawcy na UKF przeżyli mieszkańcy Gdańska i Poznania – w czasie Mistrzostw Europy w piłce nożnej w roku 2012 w miastach tych nadawało irlandzkie Radio NewsTalk. We wszystkich miastach gospodarzach w pobliżu stadionów w eterze było słychać komentarze do meczów w językach polskim i angielskim. Podobna sytuacja miała miejsce we Wrocławiu w dniach od 27 grudnia 1989 do 1 stycznia 1990 roku. Z okazji odbywającego się tam Europejskiego Spotkania Młodych Taizé uruchomione zostały dwa nadajniki – pierwszy w „dolnym”, a drugi w „górnym” paśmie UKF. Aż siedem częstotliwości – dwie w zakresie 66-74 MHz i pięć genewskich pomiędzy 88 a 108 MHz – wykorzystywanych było podczas Światowych Dni Młodzieży odbywających się od 10 do 15 sierpnia 1991 roku w Częstochowie. Po zakończeniu spotkania jeden z nadajników pozostał włączony i tak narodziło się Radio Fiat. Pomiędzy listopadem 1991 a majem 1992 nastąpiła półroczna przerwa spowodowana interwencją Państwowej Agencji Radiokomunikacyjnej, po której stacja powróciła pełną parą. Podobna interwencja nastąpiła w tym samym czasie w Warszawie – PAR zamknął działające zaledwie jeden dzień – od 13 listopada – Radio WAWa założone przez prowadzącego Teleexpress Wojciecha Reszczyńskiego.

Jednak nie wobec wszystkich PAR był tak stanowczy. W grudniu 1990 roku we Wrocławiu powstało Radio RTS, późniejsze Radio Frank, pierwsza i niezwykle ambitna pod względem technicznym prywatna stacja na Dolnym Śląsku. W planach miała stosowanie znanego z niemieckich stacji systemu dla kierowców ARI – „Już niedługo policjant na skrzyżowaniu będzie się mógł połączyć bezpośrednio z naszym radiem i nadać kierowcom komunikat o wypadku, awarii i ewentualnych objazdach” – mówił Dziennikowi Dolnośląskiemu z 22 marca 1991 roku dyrektor stacji Henryk Pacha – „W razie nagłej informacji drogowej będzie u abonentów przerywany każdy program, nawet odsłuch kasety”. Już wtedy stacja emitowała sygnał RDS. W tym samym czasie w Poznaniu powstało Radio S – zapowiadana filia warszawskiej stacji o tej samej nazwie, a w Suwałkach trwały próby przed uruchomieniem Radia 5. Pomysł na stworzenie lokalnej rozgłośni narodził się w czasie wyborów w 1989 roku – miał to być sposób na dotarcie do potencjalnych wyborców. Swój udział w powstaniu tej stacji mieli Andrzej Wajda, Bronisław Geremek i profesor Andrzej Strumiłło. Zupełnie inną genezę miało startujące miesiąc później bielskie Radio Delta – było to spełnienie marzeń jego założyciela, który z zawodu był elektronikiem, a z zamiłowania krótkofalowcem. Miłość do elektroniki z polityczną potrzebą odkłamania historii i budzenia patriotyzmu połączył twórca warszawskiego Radia Jutrzenka, które w październiku 1991 roku wyłoniło się z podziemia. Ten rok przyniósł też cztery nowe rozgłośnie katolickie – w czerwcu ruszyło Katolickie Radio Płock, w sierpniu Katolickie Radio Lipiany, w listopadzie Katolickie Radio As ze Szczecina, a w grudniu należące do zakonu redemptorystów Radio Maryja z Torunia. Oderwanie od spraw lokalnych sprawiło, że ta ostatnia rozgłośnia dość szybko zaczęła gościć na częstotliwościach, które poszczególne diecezje otrzymały od Ministerstwa Łączności. „Ojciec Tadeusz Rydzyk, który kieruje Radiem Maryja w Toruniu, zaproponował wtedy wszystkim biskupom transmitowanie audycji toruńskich.” – mówił w rozmowie z Głosem Pomorza z 13 maja 1993 roku współpracujący z Radiem Maryja ksiądz Krzysztof Zadarko – „Większość przyjęła tę propozycję wychodząc z założenia, że pomoże to stworzyć lokalny program religijny. [...] Lokalna rozgłośnia, począwszy od adaptacji pomieszczeń, a na zakupie sprzętu kończąc, kosztowałaby około pół miliarda złotych”. W ten sposób w ciągu niecałych trzech lat udało się uruchomić 37 nadajników. Stacja od początku znajdowała odbiorców wśród osób starszych, chorych, niepełnosprawnych, ubogich i samotnych – u wszystkich potrzebujących duchowego wsparcia. „Te programy to ciągła katecheza, modlitwa i nieustanny kontakt ze słuchaczami.” – dodaje ksiądz Zadarko – „Ludzie spotykają się przy radiu i wspólnie się modlą. Słyszałem jak do redakcji zadzwonił ojciec pięciorga dzieci i powiedział, że bardzo się cieszą, że mogą odmawiać pacierz razem z tysiącami ludzi w całej Polsce”.

Dla Polskiego Radia rok 1991 był rokiem drobnych sukcesów – ruszyły kolejne nadajniki stereofoniczne, uporządkowano anteny wprowadzając m.in. profil muzyczno-kulturalny Programu 2, rozgłośnie regionalne rozpoczęły nadawanie programu w pełnym wymiarze godzin, utworzono nowe redakcje językowe Programu 5 – jak i dużych porażek... 8 sierpnia 1991 roku o godzinie 19:10 – w czasie prac związanych z wymianą odciągów – runął maszt w Konstantynowie koło Gąbina. Z dnia na dzień Polska straciła najwyższą i najsilniejszą stację nadawczą w Europie. Emisję Programu 1 przejęła wysłużona już radiostacja w Raszynie, ale zainstalowane tam nadajniki – pracujące łącznie najpierw z mocą 500 kW, a później 300 kW – nie były w stanie pokryć zasięgiem nie tylko większej części Europy, ale nawet całej Polski. „Ten 200 kW ma 43 lata, 300 kW – 34 lata.” – mówił tygodnikowi „Antena” z 21 marca 1992 roku Krzysztof Michalski, dyrektor Programu 1 – „Sygnał ze starszego nadajnika nie był dobry. Teraz kiedy Jedynka pracuje z mniejszą mocą, ale z nowocześniejszego nadajnika – sygnał jest lepiej odbierany pod względem częstotliwości, szerszym pasmem. To bardzo ważne, żeby sygnał był czysty i wyraźny. I tak jest w wielu regionach kraju”. Według pomiarów Program 1 pozostawał niesłyszalny w północnej i zachodniej Polsce. Zasięg nieco poprawił szwajcarski nadajnik, który został uruchomiony pod koniec 1992 roku, ale do tego sprzed katastrofy było mu daleko. Nie do pozazdroszczenia była też sytuacja Programu 4, który oddając obiekt długofalowy Jedynce, a częstotliwości UKF rozgłośniom regionalnym był rozpowszechniany jedynie za pośrednictwem wysłużonych obiektów średniofalowych. Podjęte próby ratowania sytuacji – w tym zmiana profilu w kierunku radia informacyjnego – nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Na dalsze zmiany zdecydowano się w roku 1994.

Czas mijał, a uporządkowanie sytuacji prawnej nadawców prywatnych nie następowało. W kolejnych dwóch latach praktycznie bez żadnej kontroli pojawiła się niemal setka nowych stacji. Tłumaczenie nadawców zazwyczaj brzmiało podobnie – „Od trzech lat mój wniosek leży w Ministerstwie Łączności, od trzech lat myślałem o tym radiu” – mówił Dziennikowi Częstochowskiemu 24 godziny z grudnia 1992 roku Mariusz Herman, założyciel Radia City – „Zainwestowałem w to około miliarda złotych – dla mnie to są duże pieniądze. Chciałem ruszyć w momencie, kiedy będzie ustawa i dostanę zezwolenie. Zaczęły jednak powstawać inne stacje komercyjne i zagrażać naszej pozycji”. Dalszy scenariusz również był podobny – „Wykonujemy w tej sprawie swoje statutowe obowiązki” – wyjaśniał Głosowi Pomorza z 16 lutego 1993 roku inż. Czesław Lis, dyrektor Zarządu Okręgu Państwowej Agencji Radiokomunikacyjnej w Koszalinie – „Polegają one między innymi na badaniu rozkładu sygnałów tej rozgłośni w terenie oraz ich wpływu na pracę wszystkich innych służb radiowych”. Potem PAR wydawał decyzję administracyjną nakazującą natychmiastowe wyłączenie nadajnika... a później wysyłał upomnienia. Stacja mogła również stanąć przed kolegium i być ukarana grzywną. Dyscypliny wśród nadawców nie wprowadziła ani zapowiedź Marka Markiewicza – przewodniczącego powołanej na mocy ustawy o rtv Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – o tym że koncesji nie otrzyma nikt, kto wcześniej był piratem, ani fakt, że 1 lipca 1993 roku weszły w życie przepisy, na podstawie których za rozpowszechnianie programu bez koncesji groziła kara dwóch lat pozbawienia wolności. Stacje, które zakończyły tego dnia nadawanie można policzyć na palcach jednej ręki. Legalne pozostawały tylko stacje uruchamiane w oparciu o porozumienie Państwo-Kościół. W tym czasie były to Katolickie Radio Podlasia z Siedlec, Świętokrzyskie Radio Jedność z Kielc, Radio Plus z Gdańska, Radio Gorzów, Radio Rodzina z Wrocławia, Katolickie Radio Puls z Gliwic, Radio Mariackie Kraków, Radio Quo Vadis z Pasłęka, Katolickie Radio Ciechanów, Radio Dobra Nowina z Tarnowa, Katolickie Radio Radomskie AVE i Katolickie Radio Lublin, a także nowe częstotliwości Radia Maryja.

W tym gąszczu prywatnych stacji znalazły się najróżniejsze projekty. Były wśród nich mniej lub bardziej oficjalne filie i dodatkowe nadajniki istniejących już nadawców – Radia Zet w Poznaniu, Płocku, Skierniewicach, Radomiu i Lublinie, Radia S we Wrocławiu, RMF FM w Katowicach, Częstochowie, Sandomierzu i Krośnie, powracająca na UKF Rozgłośnia Harcerska, a także wychodzące w eter rozgłośnie akademickie, jak białostockie Radio Akadera czy gdańskie Radio ARnet. Jeśli chodzi o program, to większość nadawców skupiała się na muzyce i tematyce lokalnej – „Dzięki Reuterowi i satelitom wiemy, co dzieje się na przykład w RPA, natomiast nic nie wiemy o trzech osobach, które dziś giną w Warszawie” – mówił Antenie z 29 marca 1992 roku Wojciech Reszczyński, założyciel Radia WAWa – „Nic nie wiemy o tych, którym spalił się dom, nie wiemy, co dzieje się w szpitalach – jakie operacje, tragedie tam się rozgrywają. Chcę przełamać ten stereotyp”. Muzyka na antenie WAWy stanowiła 85% czasu antenowego. Podobnie wyglądało to m.in. w słupskim Radiu Vigor FM, częstochowskim Radiu Marconi czy jeleniogórskim Muzycznym Radiu. „MR FM jest typowym zagłuszaczem” – tak o konkurencji mówiła Nowinom Jeleniogórskim z 17 marca 1993 roku dziennikarka Radia Wrocław Katarzyna Klem – „Samej muzyki, takiej muzyki, nie da się słuchać przez cały czas. Może jestem wychowana w innych czasach, może patrzę na radio okiem zbyt fachowym, ale dla mnie radio powinno być czymś więcej niż „nadawaczem” muzyki”. Nowe rozgłośnie często decydowały się na muzyczny misz-masz pod hasłem „muzyka środka”. Jednak już wówczas pojawiły się odstępstwa od tej reguły – wspomniane już wyżej Radio WAWa postawiło na classic rock, rockowe było też Radio Puls z Lublina i Parada z Łodzi. W Warszawie pojawiły się nawet stacje z muzyką klasyczną i jazzową – Radio Mozart i Radio Jazz. „Chcemy, żeby program był lekki, bez zadęcia, dla wszystkich, a nie dla koneserów, którzy w każdą niedzielę chodzą na koncert. Najdłuższe kawałki mają 8-10 minut, żeby ludzi nie nudzić” – mówił Gazecie Stołecznej z 11 stycznia 1993 roku Marian Miszczuk, twórca Mozarta – „Chcemy oprócz muzyki puszczać informacje o koncertach, na przykład co się dzieje w Filharmonii, recenzje”. Radio Jazz działało przez jeden dzień, po czym w obawie przed konsekwencjami nadawania bez koncesji wyłączyło nadajnik. „Chcemy zaprezentować się na antenie jeszcze przed rozdaniem koncesji, pokazać jaki program chcemy robić” – powiedział Gazecie Stołecznej z 15 marca 1993 roku Mariusz Adamiak, założyciel stacji – „To powinna być stacja kulturotwórcza, która nie tylko informuje o wydarzeniach kulturalnych, ale również je tworzy i promuje polskich wykonawców jazzowych”. Legalnie rozgłośnia wróciła w eter dopiero po trzech latach. Jednak nie dla wszystkich stacji muzyka była najważniejsza – były też takie, które stawiały na bardziej ambitną ramówkę. „Z wielkim oddźwiękiem spotkała się audycja Michała Olszańskiego, dotycząca problemów wychowawczych w relacjach rodzice – dzieci.” – mówił Antenie z 15 lutego 1993 roku Krzysztof Materna, jeden z założycieli warszawskiego Radia Kolor – „Planujemy publicystykę związaną z problemami słuchaczy, ale nie władzy. Mamy swoich reporterów, którzy wychodzą do miasta i przynoszą aktualne nowiny, wieści. Poetyka tego radia jest taka, by sobie nawzajem pomagać. Oczywiście przewagę będą miały audycje muzyczne, o różnym profilu”. Na słuchanie swoich słuchaczy zdecydowało się też słupskie Radio City. Jeszcze bardziej w tym kierunku poszło założone przez amerykańskiego pastora Roberta Gamble poznańskie Radio Obywatelskie, które określało się mianem pierwszego radia „gadanego” w Polsce. „Pastor wymyśla codziennie osiem tematów na popołudnie i jeden na wieczór, a także jeden specjalnie do programu dziecięcego” – wspominała w 1993 roku na łamach Tygodnika Powszechnego (nr 14) Małgorzata Musierowicz – „Są to najróżniejsze tematy – metafizyczne i etyczne, i zupełnie zwykłe, codziennie, na przykład „Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy tańczyłeś ze swoją żoną?”. Z rzadka pytania zatrącają o politykę, bo to jest apolityczna i neutralna rozgłośnia. Jakie tam słyszy się historie, całe swoje życie ludzie opowiadają albo dyskutują ciekawie i głęboko na temat przez pastora wymyślony. To bardzo ciepłe, domowe i rodzinne radio, z młodą i wyjątkowo miłą ekipą pracowników”.

„Wschodni” zakres UKF – obliczony przecież dla trzech sieci ogólnopolskich – nie był w stanie pomieścić wszystkich chętnych, a brak koordynacji uruchamianych częstotliwości prowadził do zakłóceń. Często brały się one z faktu, że programy Polskiego Radia nadawane były z masztów na prowincji, a nowi nadawcy uruchamiali silne nadajniki w centrum miast. Tak było m.in. z Radiem Północ w Koszalinie i Radiem WAWa w Warszawie. Ale były też przypadki, gdy dwóch piratów decydowało się na te same lub zbliżone częstotliwości. Najgłośniejszy z nich miał miejsce w styczniu 1993 roku w Warszawie, gdzie na 72,3 MHz zmierzyło się ze sobą Radio Mozart i Radio Kolor. Pierwsze w ciągu dwóch tygodni przepłynęło tam z 72,0 MHz, drugie przed startem miało już przygotowane logo i materiały promocyjne z tą częstotliwością. „Nigdy nie kryliśmy na jaką częstotliwość chcemy wejść” – mówił Gazecie Stołecznej z 12 stycznia 1993 roku Wojciech Mann, współzałożyciel stacji – „Emisja Radia Mozart przyspieszyła nasz start”. Państwowa Agencja Radiokomunikacyjna nie interweniowała. Sprawa rozwiązała się po kilkudziesięciu godzinach – „Zajmuję pozycję słabszego brata pirata” – powiedział dzień później temu samemu tytułowi Marian Miszczuk, szef Mozarta – „Mam słabszy nadajnik, jestem zagłuszany. Nie przywiązałem się zbytnio do tej częstotliwości, dlatego nie będę o nią walczył”. Aby zwiększyć zasięg, a jednocześnie wprowadzić możliwość odbioru stacji na odbiornikach przywiezionych zza zachodniej granicy część nadawców zdecydowało się wykorzystać „górne” pasmo UKF. Tym samym polska radiofonia wróciła tam po blisko dwudziestu latach przerwy. Jeden z nadawców – międzywyznaniowe Radio Mazury z Ostródy – zdecydował się też na nadawanie na falach średnich. Nadajnik ten pracował w latach 1992-1993. „To był w pewnym sensie eksperyment, na który Ministerstwo Łączności udostępniło nadajnik 1584 kHz” – wspomina w rozmowie z RadioPolską Jacek Słaby, pierwszy dyrektor rozgłośni – „Dostaliśmy to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Antena i budynek stacyjny były na ulicy Poniatowskiego, skąd wcześniej nadawany był program Polskiego Radia”. W internecie można znaleźć informacje o jonosferycznym odbiorze programu m.in. w Finlandii.

Ostatecznie większość piratów dotrwała do pierwszego procesu koncesyjnego i na przełomie 1994 i 1995 roku otrzymała upragniony dokument zezwalający na nadawanie. Wcześniej przez niemal rok trwał spór o to kto powinien zgłosić fakt emisji programu bez koncesji do prokuratury. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uważała, że to rola Państwowej Agencji Radiokomunikacyjnej. Gdy ta odpowiedziała, że może sprawdzać jedynie wydawane przez siebie pozwolenia radiowe, Rada przerzuciła odpowiedzialność na Ministerstwo Łączności. Ten resort – poparty przez Ministerstwo Sprawiedliwości – był zdania, że powinna to zrobić Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Przepychanki trwały, ale ostatecznie nikt nie zdecydował się na zamknięcie wolnych mediów. Całe zamieszanie wzięło się z tego, że według intencji posłów przepis o karaniu nadawców nielegalnie emitujących swój program po 1 lipca 1993 roku miał wejść w życie po zakończeniu procesu koncesyjnego. Jednak z uwagi na opóźnienia przy pracach nad ustawą KRRiT nie zdążyła przed wskazanym dniem wydać ani jednej koncesji.

0 komentarzy



http://old.radiopolska.pl/portal/article.php?story=Prawie_wolny_rynek